Nasz Patron


Genera_U_Wieniawa_min_350x546W historię II Rzeczypospolitej wpisane są życiorysy wielu polityków związanych z Legionami Polskimi. Byli to ludzie którzy jako pierwsi od powstania styczniowego zbrojnie poparli sprawę polską. Byli to ludzie skorzy do poświęceń i tych poświęceń wymagający od innych, wojskowi przywykli do wydawania rozkazów podwładnym i bezdyskusyjnie wykonujący rozkazy zwierzchników, a ponad wszystko patrioci, którzy spełnili sen swoich przodków o niepodległej Polsce. Nazwiska takie jak Piłsudski, Składkowski,
Arciszewski, Skotnicki, Dreszer to tylko nieliczne wyjątki z listy Legionistów, którzy służyli krajowi w czasach wojny i pokoju. Wśród nich znalazła się także postać która nierozerwalnie kojarzy się z kawalerią, żołnierz i oficer Legionów, adiutant i przyjaciel Piłsudskiego, dowódca 1. Pułku Szwoleżerów, brygady, a w końcu dywizji kawalerii, dyplomata oraz kandydat na urząd prezydenta na obczyźnie – Bolesław Wieniawa – Długoszowski.
DLATEGO WYBRALIŚMY GO NA NASZEGO BOHATERA.
Nasz bohater urodził się on 22 VII 1881 r. w okolicach Stanisławowa, a wychował w majątku Bobowa niedaleko Nowego Sącza, gdzie jego rodzina osiadła w roku 1887. Rodzina Długoszowskich od pokoleń zaangażowana była w działalność niepodległościową. W roku 1900 Długoszowski jako eksternista pomyślnie zdał egzamin maturalny w nowosądeckim Gimnazjum Wyższym im. Jana Długosza, po czym rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Lwowskim. Ukończył je z wyróżnieniem w 1906 r. Jego specjalnością była okulistyka i chirurgia. W 1906r. udał się do Paryża w celu kontynuowania studiów medycznych, głównie jednak poświęcił się studiom malarskim i literackim. W drugiej połowie 1913 r. przystąpił ono do Związku Strzeleckiego realizującego koncepcje Józefa Piłwieniawa_750_563_80sudskiego.W lipcu 1914 r. członkowie Związku
Strzeleckiego mieli się stawić w krakowskich Oleandrach celem formowania oddziałów. Długoszowski po dotarciu do Oleandrów obrał sobie pseudonim Wieniawa, który potem, tak jak u wielu legionistów, stał się członem jego nazwiska.

10 sierpnia Wieniawa porzucił służbę w piechocie i został kawalerzystą, tego też dnia mianowany został kapralem i na zarekwirowanym we Włodzisławiu kasztanie wyruszył do Chęcin na swój pierwszy patrol.
Dnia 13 sierpnia na rozkaz Piłsudskiego Wieniawa miał tymczasowo porzucić służbę w kawalerii i towarzyszyć mu w oficjalnie zdrowotnej, a nieoficjalnie w politycznej, miesięcznej wizycie w Warszawie. Ze stanowiskiem adiutanta Piłsudskiego rozstał się 26 XI 1921 r., kiedy to przeniesiono go do Sztabu Generalnego, z którego ramienia wyjechał do Rumunii jako attache wojskowy (14 I 1922 r.). Z adiutanturą Piłsudskiego nadal jednak wiązały go silne więzy. Aż do śmierci Marszałka w 1935 r. to właśnie Wieniawa przeważnie typował kandydatów na jego adiutantów. Nadal też pozostał osobą bliską Piłsudskiemu, czego wyrazem jest to, iż ten ostatni został ojcem chrzestnym narodzonej w sierpniu 1920 r. córki Wieniawy.

W trakcie zamachu majowego Długoszowski był jedną z osób towarzyszących 992410Piłudskiemu we słynnym spotkaniu na moście Poniatowskiego. Po rozmowie Wieniawa pozostał na moście na polecenie Piłsudskiego, co wobec nieokreślenia roli jaką miał sprawować doprowadziło do jego ponownego aresztowania. Nie na długo jednak, jeszcze tego samego dnia 21. Pułk Piechoty opanował centrum miasta i uwolnił aresztowanych piłsudczyków. W ciągu następnych dni Długoszowski nieustannie towarzyszył Piłsudskiemu. Po powołaniu rządu Bartla wziął udział w konferencji prasowej dla zagranicznych dziennikarzy.

Dnia 31 X 1927 r. Długoszowski został mianowany I oficerem sztabu w Głównym Inspektoracie Sił Zbrojnych (GISZ), przy czym zachował stanowisko dowódcy 1. pszwol. Powrócił tym samym do bliskiego otoczenia Marszałka, znowu wypełniał poufne misje, jak na przykład wizyta w Watykanie w lutym 1927 r., organizacja wejścia do Sejmu oficerów w roku 1929, częste wizyty we Francji. Od czasu objęcia stanowiska w GISZ coraz mniej czasu mógł poświęcić dowodzeniu pułkiem. i.

Pod koniec lutego 1929 r. na rozkaz Piłsudskiego Wieniawa został komendantem Garnizonu i Placu Miasta Stołecznego Warszawy

Śmierć Marszałka (maj 1935 r.) była dla Wieniawy niewątpliwie ciosem, czuwał przy łożu śmierci i towarzyszył dawnemu Komendantowi w chwili zgonu. Z ramienia prezydenta Mościckiego to właśnie on został osobą odpowiedzialną za przygotowanie pochówku Piłsudskiego na Wawelu. Podczas pogrzebu dowodził reprezentacjami pułków kawalerii biorącymi udział w pochówku.

Następny okres w jego życiu to powrót do dyplomacji. Po zakończeniu kariery wojskowej został ambasadorem we Włoszech. Dnia 10 VI 1940 r. Włochy wypowiedziały wojnę Francji i Anglii. W związku z tym faktem 13 czerwca polski personel dyplomatyczny opuścił Włochy i wyjechał do Francji. W momencie opuszczenia Włoch Wieniawa przestał być ambasadorem, co potwierdził Sikorski w nadanej do niego depeszy. We Francji zastał jednak Wieniawę upadek tego kraju, co zadecydowało o wyjeździe byłego ambasadora do Portugalii a stamtąd do USA.

W Stanach Zjednoczonych nie posiadając już pensji rządowej Długoszowski musiał podjąć pracę zarobkową. Początkowo pracował jako korektor i redaktor w ,,Dzienniku Polskim”, a po rozstaniu się z tym periodykiem, którego redaktor naczelny niechętnie traktował piłsudczyków, zajmował się introligatorstwem artystycznym oraz prowadzeniem odczytów w kołach polonijnych. W końcu został skierowany na stanowisko ambasadora na Kubie, którą to funkcję, mimo świadomości jej błahej roli, przyjął. To i późniejszy zawarty przez Sikorskiego układ polsko radziecki doprowadziło do potępienia Wieniawy przez większość piłsudczyków. Wyjazd na Kubę mimo podjętych przygotowań nigdy nie nastąpił. W dniu 1 lipca 1942 r. o godzinie 9 rano Bolesław Wieniawa- Długoszowski zginął spadając z górnego tarasu domu w którym mieszkał. Czy było to samobójstwo czy zabójstwo…. Zmarł w drodze do szpitala. Pogrzeb odbył się 3 lipca na nowojorskim cmentarzu Calvary, a przemówienie wygłosił miedzy innymi ambasador Jan Ciechowski. Nad grobem odśpiewano „Pierwszą Brygadę” i „Śpij kolego w ciemnym grobie”. W 1990 r. prochy Wieniawy przeniesiono na Cmentarz Rakowicki w Krakowie.

Bolesław Wieniawa – Długoszowski
UŁAŃSKA JESIEŃ

Przeżyłem moją wiosnę szumnie i bogato
Dla własnej przyjemności, a durniom na złość
W skwarze pocałunków ubiegło mi lato
I szczerze powiedziawszy – mam wszystkiego dość…

Ustrojona w purpurę, bogata od złota
Nie uwiedzie mnie jesień czarem zwiędłych kras,
Jak pod szminką i pudrem starsza już kokota,
Na którą młodym chłopcem nabrałem się raz.

A przeto jestem gotów, kiedy chłodną nocą
Zapuka do mych okien zwiędły klonu liść,
Nie zapytam o nic, dlaczego i po co,
Lecz zrozumiem, że mówi: „no, czas bracie iść”.

Nie żałuję niczego, odejdę spokojnie,
Bom z drogi mych przeznaczeń nie schodząc na cal
Żył z wojną jak z kochanką, z kochankami – w wojnie
A przeto i miłości nie będzie mi żal…

Bo miłość jest jak karczma w niedostępnym borze,
Do której dawno nie zachodził nikt,
Gdzie wędrowiec wygodne znajdzie czasem łoże,
Ale – własny ze sobą musi przynieść wikt.

A śmierci się nie boję – bo mi śmierć nie dziwna
Nie siałem na nią Bogu nigdy nudnych skarg
Więc kiedy z śmieszną kosą stanie przy mnie sztywna
W dwu słowach zakończymy nasz ostatni targ.

W takt skocznej kul muzyki, jak w tańcu pod rękę
Włóczyłem się ze śmiercią całkiem, za pan brat”
Zdrową głowę wsadzałem jej czasem w paszczękę,
Jak pogromca tygrysom, którym wolę skradł.

A potem mnie wysoko złożą na lawecie
Za trumną stanie biedny sierota mój koń
I wy mnie szwoleżerzy do grobu zniesiecie
A piechota w paradzie sprezentuje broń.

Do karnego raportu przed niebieskie sądy
Duch mój galopem z lewej, duchem będzie rwał,
Jak w steeplu przez eteru przeźroczyste prądy
Biorąc w tempie przeszkody z planetarnych ciał.

Ja wiem, że mi tam w niebie z karku łba nie zedrą,
Trochę się na mój widok skrzywi Święty Duch,
Lecz się tam za mną wstawią Olbromski i Cedro,
Bom był jak prawy ułan: lampart, ale zuch.

Może mnie wreszcie wsadzą w czyścu na odwachu
By aresztem… o wodzie spłacić grzechów kwit,
Ale myślę, że wszystko skończy się na strachu
A stchórzyć raz – przed Bogiem – to przecie nie wstyd.

Lecz gdyby mi kazały wyroki ponure
Na ziemi się meldować, by drugi raz żyć
Chciałbym starą wraz z mundurem wdziać na siebie skórę,
Po dawnemu… wojować… kochać się… i pić.

Bolesław Wieniawa – Długoszowski


Komentarze są wyłączone.